czwartek, 15 maja 2014

Dlaczego człowiek czuje potrzebę kochania innych?

   Powyższe pytanie jest niezwykle ważne, gdyż dotyka tajemnicy człowieka. Potrzeba kochania jest najbardziej niezwykłym dążeniem człowieka na tle wszystkich jego potrzeb, pragnień i aspiracji. Jest to dążenie obce prawom przyrody i prawom ewolucji. W naturze bowiem dominuje walka o byt (zwierzęta walczą o swoje przetrwanie kosztem innych zwierząt) oraz naturalna selekcja (organizm silniejszy zwycięża kosztem słabszego). Także w człowieku wiele sfer nie tylko nie dąży do miłości, ale wręcz sprzeciwia się miłości. Miłość jest obca logice ludzkiego ciała, które - pozostawione samo sobie - w sposób spontaniczny dąży do zaspokojenia potrzeb fizycznych (snu, pokarmu, tlenu, wypoczynku) oraz biologicznych instynktów (np. popędu seksualnego). Miłość jest również obca logice ludzkiej psychiki. Nasze emocje szukają przede wszystkim dobrego nastroju, a nie miłości. Z kolei nasze subiektywne myśli i przekonania dążą do wymyślenia najłatwiejszej drogi do szczęścia. A taką drogą na pewno nie jest miłość. W tej sytuacji rzeczywiście możemy się zdumiewać naszą potrzebą i naszą zdolnością do podjęcia troski o innych, do ofiarowania innym ludziom naszego czasu, naszej obecności, naszych zdolności i uczuć, naszej pracowitości, a czasem nawet naszego życia.
   Skąd zatem bierze się ta niezwykła potrzeba i zdolność człowieka, by kochać? Niektórzy psycholodzy i socjolodzy próbują tę tendencję interpretować jako wynik konieczności życiowej, jako sposób na przetrwanie. Twierdzą, że skoro człowiek nie może uniknąć kontaktu z innymi ludźmi, to stara się odnosić do nich z miłością po to, aby zyskać ich przychylność i życzliwość. Miłość nie jest zatem jakimś darem czy wyrazem troski o innych ludzi, lecz jedynie ukrytym egoizmem i strategią na przetrwanie. Trudno jednak zgodzić się z takim tłumaczeniem, gdyż w rzeczywistości niczego ono nie wyjaśnia. Pozostaje przecież nadal pytanie: dlaczego człowiek potrafi wymyślić strategię na przetrwanie w oparciu o miłość, a nie np. w oparciu o egoizm, manipulację czy prawo pięści? Jak to się dzieje, że człowiek, który biologiczne wyszedł ze świata przyrody, który ma ciało i instynkty biologicznie podobne do świata zwierząt, potrafi stać się bezinteresownym darem dla innych?

   Jedyna logiczna odpowiedź na to pytanie płynie z Pisma Świętego, które odkrywa przed nami ostateczną tajemnicę człowieka. Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, który jest miłością. Istniejemy tylko dlatego, że Ktoś pierwszy nas pokochał: od zawsze i nieodwołalnie. Ten Ktoś uzdolnił naszych rodziców i innych ludzi, by przyjęli nas z Bożą miłością (chociaż w ludzki, czyli niedoskonały sposób) i by swoją miłością rozbudzili w nas pragnienie pokochania Boga, siebie samego oraz drugiego człowieka. Gdybyśmy nie byli dziełem Stwórcy, który jest Miłością, gdybyśmy byli jedynie rezultatem biologicznej ewolucji, wtedy nasze życie opierałoby się - tak, jak u zwierząt - jedynie na grze instynktów i popędów. Wtedy nigdy nie pojawiłaby się w nas potrzeba pokochania kogokolwiek. A nawet gdyby - teoretycznie rzecz biorąc - pojawiłaby się w nas taka potrzeba, musiałaby ona zostać uznana za zupełnie bezsensowną i nielogiczną. Byłaby jakimś niezrozumiałym wybrykiem natury i zaburzeniem praw przyrody.




Żródło: http://adonai.pl/milosc/?id=137