czwartek, 5 czerwca 2014

Kretynizmu ciąg dalszy

Hej, planowałam dziś coś innego, ale zupełnie zapomniałam, że dziś czwartek, więc muszę szybko napisać kontynuację ostatniego posta. Pisałam o chamstwie w internecie, a dziś o chamstwie w relacjach międzyludzkich.

Ze wszystkich stron oblegają nas ludzie, którzy starają się uprzykrzyć nam życie na wszelkie możliwe sposoby. Dlaczego?
Odpowiedzi jest kilka... A le główna? Zazdrość. Ludzie nie szanują się wzajemnie, wyniszczają, bo zazdroszczą wszystkiego: stanu majątkowego, umiejętności... Intelektualiści bywają słabsi niż inni, przykładając mniejszą wagę do kondycji fizycznej. Przeważnie dlatego bywają prześladowani, choć to jest jedynie pretekst.

DLACZEGO dziecko zaczyna dręczyć słabszych od siebie? Jeśli kiedykolwiek zaznałeś szykanowania, może powiesz: „A jakież to ma znaczenie? Nic nie uzasadnia takich zachowań!” Zapewne masz rację. Istnieje jednak ogromna różnica między poszukiwaniem przyczyn a usprawiedliwianiem zła. Poznanie powodów nie oznacza, że usprawiedliwiamyniegodziwe postępki, ale sprawia, że lepiej je rozumiemy. Wnikliwość w tej sprawie jest naprawdę ważna. Dlaczego?
Starożytne przysłowie mówi: „Wnikliwość człowieka powściąga jego gniew” (Przysłów 19:11). Złość może zaślepić, wzbudzić gorycz, a nawet nienawiść. Natomiast wnikliwość ułatwia opanowanie wzburzenia. To z kolei pomaga znaleźć rozwiązanie. Rozważmy więc czynniki kształtujące wspomnianą karygodną postawę.
Czyżby ból? Nieuleczony żal?
Co skłania do takich zachowań?
Osoby tyranizujące słabszych często nie miały dobrego przykładu ze strony rodziców lub były przez nich zupełnie zaniedbywane. Nierzadko pochodzą z rodzin, w których ojciec i matka nie okazywali dzieciom ciepła ani zainteresowania, a w gruncie rzeczy uczyli je reagować na problemy złością i użyciem siły. Młodzi wzrastający w takiej atmosferze nie uznają ataków słownych i fizycznych za znęcanie się. Niektórzy myślą nawet, że tego rodzaju zachowanie jest normalne i powszechnie przyjęte.
Pewna szesnastolatka, nękana przez ojczyma i kolegów szkolnych, zaczęła w siódmej klasie sama szykanować słabszych. Wyznaje: „Wzbierała we mnie taka wściekłość, że zaczepiałam po prostu każdego. Ten ból jest nie do zniesienia. Kiedy go czujesz, masz ochotę go z siebie wylać”. Choć dziewczęta rzadziej stosują przemoc fizyczną, ogarniający je gniew bynajmniej nie jest zjawiskiem rzadkim.*
Do wielu szkół uczęszczają uczniowie wywodzący się z najrozmaitszych środowisk, wychowywani w najróżniejszy sposób. Niektórzy bywają agresywni, ponieważ w domu uczono ich, że najłatwiej dopiąć swego, poniżając innych.
Niestety, takie metody często rzeczywiście wydają się skuteczne. Shelley Hymel, prodziekan do spraw kształcenia na Uniwersytecie w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie, od 20 lat analizuje zachowania dzieci. Opowiada: „Niektóre dzieci uczą się gnębić słabszych i dostrzegają, że przynosi im to korzyści. Osiągają to, czego pragną — zdobywają władzę, pozycję i rozgłos”.
Ponadto nadużywaniu siły sprzyja brak nadzoru. Wiele ofiar dręczycieli uważa, że nie ma się do kogo zwrócić o pomoc — i w większości wypadków faktycznie tak jest. Doktor Debra Pepler, dyrektor ośrodka przy York University w Toronto prowadzącego badania nad przemocą oraz rozwiązywaniem konfliktów, obserwowała zachowania młodzieży w szkole. Stwierdziła, iż nauczyciele wykrywają i udaremniają zaledwie 4 procent incydentów.
Mimo to zdaniem dr Pepler w sytuacjach takich należy interweniować. Oświadczyła: „Dzieci nie potrafią sobie poradzić, ponieważ problem dotyczy nadużycia władzy; gdy dręczyciel uweźmie się na kogoś, stopniowo zdobywa przewagę”.
Dlaczego zatem doniesienia o złym traktowaniu są stosunkowo nieliczne? Ponieważ ofiary obawiają się, że ujawniając sprawę, tylko pogorszą swoją sytuację. W efekcie wielu młodych przez cały okres nauki żyje w nieustannym strachu i poczuciu niepewności. Czym się to kończy?


Żródła: http://wol.jw.org/