czwartek, 12 czerwca 2014

Skutki fizyczne i emocjonalne szykanowania

Hej kochani, dziś dalszy ciąg nękania... Zapraszam do przeczytania i może do zmian?

Raport przygotowany przez amerykańskie Krajowe Stowarzyszenie Psychologów Szkolnych podaje, że z obawy przed szykanami każdego dnia przeszło 160 000 dzieci nie idzie do szkoły. Prześladowani uczniowie czasem przestają rozmawiać o szkole lub o określonym przedmiocie. Niektórzy codziennie się spóźniają, nie przychodzą na jakąś lekcję albo szukają wymówek, żeby w ogóle pozostać w domu.
Jak rozpoznać, czy dziecko jest w szkole gnębione? Czasami staje się kapryśne, drażliwe, zniechęcone, apatyczne i zamknięte w sobie. Bywa agresywne wobec domowników, rówieśników lub przyjaciół. Tyranizowanie odbija się też na biernych obserwatorach. Budzi w nich lęk, co zakłóca proces uczenia się.
Na łamach czasopisma Pediatrics in Review zauważono jednak: „Najpoważniejszym skutkiem tyranizowania słabszych — zarówno w wypadku jednostek, jak i społeczeństwa — jest desperacja, mogąca popchnąć do samobójstwa bądź morderstwa. Poczucie bezradności prześladowanych dzieci bywa tak olbrzymie, że niektóre z nich posuwają się do autoagresji lub do krwawej zemsty”.
Doktor Ed Adlaf z Uniwersytetu w Toronto, zajmujący się zagadnieniami zdrowia publicznego, wyraził obawy, że „prześladowani oraz prześladowcy są obecnie bardziej podatni na problemy emocjonalne — i skłonność ta będzie u nich występować nawet po latach”. W roku 2001 w Ontario przeprowadzono sondaż wśród przeszło 225 000 uczniów. Co trzeci lub czwarty ankietowany miał styczność z jakąś formą dręczenia — był albo ofiarą, albo sprawcą. A co dziesiąty poważnie myślał o samobójstwie.
Uporczywe gnębienie może ograbić ofiary z poczucia własnej wartości, wywołać niemałe problemy zdrowotne, a nawet zaważyć na późniejszym życiu zawodowym. Czasami osoby takie odczuwają bóle głowy, lęki, zmagają się z bezsennością i depresją. U niektórych występuje zespół pourazowych zaburzeń emocjonalnych. Ofiary przemocy fizycznej często doznają wsparcia ze strony innych, tymczasem nękanie psychiczne niejednokrotnie nie budzi podobnego współczucia. Szkody nim spowodowane nie są tak widoczne. Zamiast więc okazywać empatię, przyjaciele i krewni dają niekiedy odczuć, że mają dość wysłuchiwania skarg.
Złe traktowanie słabszych szkodzi również samym gnębicielom.
Jeśli w dzieciństwie nie zaprzestaną takiego postępowania, najprawdopodobniej później będą dokuczać współpracownikom. Pewne badania pokazują, iż młodociani dręczyciele powielają wzorce zachowania także po wejściu w dorosłość. Poza tym częściej wkraczają na ścieżkę przestępstwa.



Wpływ na rodzinę
Terror psychiczny w miejscu pracy burzy spokój również w rodzinie. Może u osoby nękanej wywołać pragnienie odegrania się na najbliższych, dla nich zupełnie niezrozumiałe. Czasami krewni biorą odwet na gnębicielu. Ale bywa i tak, że współmałżonek oskarża ofiarę o ściąganie na siebie kłopotów. Jeśli prześladowanie utrzymuje się przez dłuższy okres, to nawet mężowie i żony zazwyczaj udzielający wsparcia niekiedy tracą cierpliwość. Z upływem lat rodzina może się rozpaść.
W niektórych wypadkach tyranizowanie prowadzi do utraty pracy i środków do życia, separacji lub rozwodu, a nawet do samobójstwa. Mniej więcej 50—70 procent Australijczyków dręczonych w miejscu zatrudnienia przyznało, że wywarło to szkodliwy wpływ na ich bliskie więzi, na przykład z partnerem, współmałżonkiem lub innym członkiem rodziny.


Wyraźnie więc widać, że tyranizowanie słabszych to zjawisko bardzo powszechne. Dlatego nasuwa się pytanie: Czy można cokolwiek zrobić, by położyć mu kres?


Żródła: http://wol.jw.org/