czwartek, 6 listopada 2014

Dziennik Jodły

       Hej kochani, co u Was? Ktoś z Was brał udział w Kuratoryjnym Konkursie z języka polskiego? Ja brałam i to była jakaś masakra :) Pół nocy nie spałam, tak się stresowałąm ;) Co sądzicie o zadaniach? Według mnie było stanowczo za dużo gramatyki... Wybieram się też z Zespołem na Słazę Limanowską ;P Będę śpiewać solo... Stresik jest XD Występ około 15:20, zapraszam :) No, ale mniejsza z tym :) Zapraszam na wyjątkowy post, w którym postaram się zachęcić Was do spacerów po górach, zwłaszca moich ukochanych Gorcach wcielając się w postać... Jodły i przedstawić Wam dzień z życia gór ;) Miłego czytania!





26VIII2014
Wstaje dzień, słońce obejmuje swymi promieniami całą okolicę. Oddycham całą sobą, wchłaniam słodki
zapach wolności. Myślę, o wszystkich turystach, którzy dziś odwiedzą góry.
Po jakimś czasie dostrzegam grupkę uczniów wraz z nauczycielką. Wyglądają na gimnazjalistów, drugą, ewentualnie trzecią klasę. „To jest jodła” – tłumaczy podchodząc do mnie. – „Jest gatunkiem spotykanym właśnie na terenie Gorców."
Któryś chłopiec wyciąga scyzoryk i gdy pani się odwraca, wycina w mojej korze swój inicjał. Chcę krzyknąć: „Przestań! To boli!” Nie mogę, jestem niema. Poruszam delikatnie gałązkami. Tylko taki gest mogę wykonać. Grupka odchodzi, a ja zostaję sama, zraniona.
Chwilę później dostrzegam wędrowca. Gdy się zbliża, stwierdzam, że to młoda dziewczyna, trzynasto, może czternasto letnia. Siada na ziemi opierając się plecami o mój pień. W oczach ma łzy.
Siedzi, milczy i patrzy. Przestaje płakać, ale uśmiech nie może znaleźć drogi do jej twarzy. Wstaje, ale nie odchodzi. Wręcz przeciwnie – przystępuje bliżej. Muska palcem moją ranę, świeżą jeszcze. „Ludzie są źli” – szepcze, nie odwracając wzroku od nacięcia w kształcie litery ‘W’. – „Nie szanują ani drugiego człowieka,
ani przyrody.” „Ona rozumie…” – myślę. Pragnę ją objąć, pocieszyć, ale moje ciało mi nie pozwala. Odpowiadam tylko nieznacznym ruchem gałęzi. „Jak tu pięknie.” – mówi – „Dziwne, tak wiele razy tutaj byłam, a dotąd tego nie zauważyłam.”
Rzeczywiście, przypominam sobie, że widywałam ją tu już wcześniej. Ale nigdy nie była sama. Zawsze miała przy sobie kogoś, czy to koleżankę, czy chłopaka… Zaraz, właśnie tego, który mnie ciął! Pojmuję już…
Dziewczyna wzdycha i rozgląda się wokół. „Drzewa, kwiaty, góry. To niesamowite” – szepcze znów. – „Przyroda jest cudowna. Szczególnie tutaj, w naszych Gorcach…”
Chcę przytaknąć, ale ponownie odpowiadam tylko cichym szelestem liści. Z moich gałązek wyfruwa ptak. Dziewczyna przygląda mu się, śledzi wzrokiem tor jego lotu. „Tu jest nieziemsko… Przedziwna uroda tych gór zapiera dech w piersiach.” – mówi cicho. „Dlaczego wcześniej nie potrafiłam tego dostrzec?”
Znów siada  i zdejmuje bluzę. To, co widzę na jej odsłoniętym ramieniu przeraża mnie. „Kto Ci to zrobił!?” Chcę zapytać, ale wiem, że nie mogę. Dziewczyna wybucha płaczem, a mnie pęka serce. Zastanawiam się, jak ktoś potrafi być taki podły… I dlaczego? Gdybym mogła płakać, płakałabym razem z nią. Żal rozsadza mnie od środka. I nagle przychodzi mi coś do głowy. „Czy to on?” – jeszcze nigdy tak bardzo nie pragnęłam mówić.
W oddali dostrzegam jakiś ruch. To jakiś człowiek. Jest jeszcze daleko, ale gdy dziewczę zrywa się na równe nogi rozumiem, iż go rozpoznała. Ja też wiem, kim on jest.
Dostrzegł ją, biegnie w naszą stronę. Dziewczę narzuca bluzę. Chce się ukryć, ale jedyne, co przychodzi jej do głowy, to wspiąć się na moje gałęzie. Wciąga dłonie do góry, starając się uchwycić najbliższego konara. Dosięga go, podciąga się i puszcza z krzykiem. Szybko pojmuję, że to zranione ramię. Chcę jej pomóc, ale nie mogę. Właśnie ta bezradność wobec losu tej dziewczyny przeraża mnie najbardziej.
Chłopak jest już kilka kroków stąd. Pragnę krzyknąć: „Nie!” Dziewczyna próbuje się podnieść, ale nie może. „Anastazjo!” – słyszę z ust chłopaka. Pochyla się nad nią, próbuje pomóc jej wstać. – „Nic Ci nie jest?”
Dziewczyna wyszarpuje rękę nie odpowiadając na pytanie.„Błagam, odezwij się do mnie!” – prosi ją. „Odejdź Wojciechu!” – krzyczy drżąc.
„Nie odejdę! Błagam! Wybacz!” – Dziewczyna odsłania ramię i patrzy w jego brązowe oczy z bólem i żalem. – „Przepraszam…” „Dupek!” – myślę. Nie mogę nic zrobić. Chłopak obejmuje Anastazję. Ona nie szarpie się już. „Te góry są magiczne. To dzięki nim zrozumiałem ,jak bardzo Cię zraniłem. To już się nigdy nie powtórzy. Przyrzekam.” – obiecuje jej.
Dziewczyna nie reaguje. Wpatruje się w roztaczający się cudowny widok. „Uderzyłeś mnie” – mówi w końcu.
Oboje milczą wpatrując się w krajobraz.  „Czujesz tę wolność, która nas otacza? Tę świeżość i majestat emanujący z gór? Są idealne. Bóg stworzyła je takimi… Nie ma niczego, co dorównywałoby im swoją wspaniałością. Kiedy czujesz się samotny, idziesz w góry, a one obejmują Cię i dodają otuchy. Kiedy czujesz siłę, przyciągają Cię, dają Ci szansę do posłuchania zewu natury i poddania się mu.” – mówi Anastazja. Zgadzam się z nią zupełności. – „Kiedy czujesz, że wszystko Cię przygniata, nie masz siły do życia one są Ci przyjacielem, i pociechą. Kiedy musisz podjąć trudna decyzję, idziesz w
góry, by pomyśleć i zdecydować. A one są twoim cichym aniołem, kierującym twoje myśli na właściwy tor. Ja już zdecydowałam. Nie potrafię Ci więcej zaufać. To koniec.”

Dziewczyna wstaje i puszcza się  biegiem. Wojciech… Chyba rozumie, że nie ma sensu za nią iść. Zostaje jeszcze, a potem wstaje i muska palcem ranę, którą mi zadał. 
„Przepraszam…” – szepcze i odchodzi.

Jak się Wam podoba? Kiedyś wysłałam tę pracę na konkurs. Niestety, nie udało mi się nic osiągnąć, ale trudno. I tak cieszę się, że ją napisałam. To jedna z moich najlepszych prac, a przynajmniej ja tak uważam. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Przyznam się jeszcze bez bicia, że to ja wykonałam zdjęcia gdy byłam w Gorcach :) Większość z góry Magorzycy...

Jak się Wam podobają?