piątek, 8 kwietnia 2016

Który skrzywdziłeś… Czesław Miłosz. Analiza i interpretacja

źródło


Autorem wiersza Który skrzywdziłeś jest Czesław Miłosz. Utwór ten powstał w Waszyngtonie w 1950 roku Wydany został w 1953 w tomie Światło dzienne. 


Wiersz zbudowany jest z czterech strof. Pierwsza i druga ma cztery wersy, trzecia trzy, a czwarta dwa. Każdy z nich jest jedenastozgłoskowcem. Występują w nim różne środki stylistyczne, np. epitety: złote medale, świt zimowy, mające na celu poruszenie wyobraźni czytelnika, a także zwrócenie jego uwagi na ważne szczegóły. Pojawiają się również przerzutnie, których głównym zadaniem jest zapewnienie rytmiczności utworu i podkreślenie wagi tych słów: 

Który skrzywdziłeś człowieka prostego 
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając

Powyższe słowa są również hiperbolą. Najważniejsza jest jednak tutaj apostrofa: Choćby przed tobą, Nie bądź bezpieczny skierowana do człowieka, który krzywdzi. Utwór ma charakter pouczający, jest moralitetem. Neguje niektóre zachowania, potępia. Podmiot liryczny jest zwykłym człowiekiem obserwującym to, co dzieje się wokół niego. Sam siebie nazywa poetą.

Wiersz ten odnosi się być może do jakiegoś polityka, władz komunistycznych panujących w Polsce w okresie w którym powstał wiersz. Ma on jednak również drugie, o wiele głębsze znaczenie odnosi się ono do każdego człowieka, gdyż każdy może mieć władzę nad drugim i każdy może krzywdzić.

W pierwszej strofie podmiot liryczny zwraca się do krzywdziciela z naganą. Wytyka fakt, iż miast współczuć raduje się z cierpienia bliźnich, daje mu ono satysfakcję, podnosi jego niską samoocenę. Krzywdzenie daje mu poczucie nieograniczonej władzy nad drugim. Zapewniają mu to również pochlebcy, którzy go otaczają, a których podmiot liryczny nazywa błaznami. Zarzuca także krzywdzicielowi amoralność, brak umiejętności odróżniania dobra od zła. 

W drugiej zwrotce podmiot liryczny zwraca uwagę na szczególną rolę popleczników w życiu krzywdziciela. Uważa, że pomagają oni budować świat pełen fałszu. Ten, który krzywdzi jawi się tutaj jako hipokryta żądny sławy, bogactwa, chce by ludzie uważali go za bohatera. W pewnym sensie traktują go tak, jednak jest to podziw pełen bojaźni, troski o własne życie. Wychwalają go, bo lękają się, że sami staną się jego ofiarami. Nawet jeśli nie podoba im się jego postępowanie, boją się mu przeciwstawić. 

Kolejna strofa jest groźbą ze strony osoby obserwującej wszystko z boku. Człowiek ten nie czuje strachu, odważnie sprzeciwia się takiemu traktowaniu ludzi. Wie, że choćby nawet coś mu się stało, zjawią się inni, którzy tak jak on uważają, iż należy położyć kres tyrani. Informuje tego, który krzywdzi, że bez względu na to co się stanie, znajdą się ludzie będący niczym wyrzut, głos sumienia. 

Ostatnia zwrotka jest podsumowaniem pozostałych. Podmiot liryczny mówi, że lepiej by było, gdyby krzywdziciel popełnił samobójstwo, przynajmniej wtedy nie stawałby się przyczyną cierpienia niewinnych. Można się tutaj doszukać powiązania ze słowami Chrystusa z Ewangelii wg. św. Mateusza (Mt 18,6): Lecz kto by się stał powodem upadku jednego z tych małych którzy wierzą we mnie takiemu lepiej byłoby kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w otchłani morskiej. W tym przypadku może chodzić o upadek psychiczny spowodowany ogromnym bólem, a także o tzw. błędne koło krzywdy i cierpienia. Ofiara z czasem staje się krzywdzicielem, by swe przeżycia przerzucić na innych. Upada.

Utwór ten bardzo mi się podoba, gdyż odnosi się do moich osobistych przeżyć. Niesie przesłanie bardzo mi bliskie. Mechanizm o którym mowa w wierszu można dostrzec wszędzie, zwłaszcza w szkołach, gdzie przemoc jest wszechobecna. Uczniowie, którzy np. przezywają czy popychają słabszych, inni, wyśmiewający kozła ofiarnego, lękający się tłumu, nie potrafiący ze strachu stanąć w jego obronie... To jest obecne wszędzie. Niestety, brakuje takich ludzi jak poeta z wiersza. A może są, lecz na razie skryci w w cieniu?